Translate

2017/04/21

Że Niby spowrotem.

Blog od 4 lat nie na życia... A szkoda... Bo życie się skomplikowało. A razem z nim znajomości. Wszystkie.
I co w takim momencie napisać? Że tak nie powinno się stać? Być może. Ale niestety. Przyjaźnie mało aktywne. Prawie wogóle. Już historia. Ale iść trzeba, gdziekolwiek się już nie zaszło. A zaszło się daleko.
Wracam dojrzalsza. Nie wiem czy na długo, czy jednorazowo. Ale wiem, że chociaż dziś muszę tu wrócić. Tak więc po całości. Moje osobiste "wierszotwórstwo" i trochę pytajników.
DOBRANOC.

Zaniemowily Twoje tęsknoty
Zaczęły widzieć Twoje ślepoty
Od czasu krzywych skrzyżowań mam na myśli gałęzie niezrozumiałe
Nigdy więcej nie poskładam tęgim umysłem twojego milczenia
szeptu mojego nie policzę 
lecz okiełznać galopem spróbuje
Nie popatrzę na jazgot serca łgania
Ale napiszę martwym liściem rozpaczy 
jak bardzo nie wiem co to znaczy
To które nie często w mych ustach powstaje
To które nie umie miło zabrzmieć choć jego częścią się zdaje
Ale nic z tego. I co z tego. Nie potrzebne jest coś. To nie o to chodzi żeby gnębić czyjąś ręką swój los 
Bo ścisłość wyznania nie wie co zaśpiewać teraz 
by upaść w podół wytchnienia
 ale oni wiedzą jak wyliterować to nagłe słowo które Ty często odmieniasz. Szybko zakończ. Bo tak jak ja bardzo jestem bez sensu, to żaden nie był kiedyś

Spróbuj jeszcze raz
Usłyszeć to co wtedy tam
Powiedz jeszcze czy chcesz  odnaleźć serca raj.

Monika.
Prześlij komentarz